Cieszę się bardzo, że Polska firma zajęła się produkcją naturalnych kosmetyków, nie testowanych na zwierzętach. To fajna alternatywa jeśli ktoś chce odpocząć od całej tej chemii którą są przepełnione najbardziej nam dostępne produkty. Firma proponuje nam kremy do twarzy, kosmetyki oczyszczające, szampony, pomadki, mydła oraz produkty dla najmłodszych.
Sama jestem w posiadaniu dwóch kosmetyków. Dziś napiszę o jednym który testuję od miesiąca.
Mowa o kremie Garden Roses.
Co pisze producent:
Wyjątkowy krem intensywnie nawilżający do codziennej pielęgnacji skóry. Starannie wybrane naturalne olejki z całego świata skutecznie nawilżą i odżywią suchą i wrażliwą skórę: olej z orzechów macadamia z Australii jest jednym z najlepszych olejów regenerujących skórę, masło mango z Indii ma właściwości zmiękczające i odbudowuje naskórek, olej ze słodkich migdałów tłoczony na zimno z Europy i olejek jojoba z Ameryki doskonale nawilżają i chronią skórę. Natomiast roża i woda z kwiatu geranium ukoją i odświeżą Twoją skórę. Lekka konsystencja i różany zapach sprawią, że pokochasz codzienną pielęgnację!
Składniki/Ingredients (INCI): Rosa Damascena (Rose) Flower Water, Pelargonium Asperum (Geranium) Flower Water, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Macadamia Ternifolia (Macadamia Nut) Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Monostearate, Glycerin, Cetyl Alcohol,Tocopherol (Vitamin E), Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Rosa Damascena (Rose) Flower Oil
Krem dedykowany skórze suchej i wrażliwej powinien być dla mnie strzałem w dziesiątkę. I rzeczywiście jestem z kremu bardzo zadowolona. Stosuję go na noc ale nada się również na dzień, pod makijaż ponieważ ma bardzo lekką konsystencję, wchłania się zostawiając lekką warstwę ochronną która się nie roluje i nie powoduje świecenia. Po zaaplikowaniu go na noc rano budzę się ze świeżą, bardziej promienną, po prostu zdrową cerą. Myślę, że ten krem będzie najlepszy dla dziewczyn borykających się ze szarą, zmęczoną skórą. Już po tygodniu stosowania powinny zauważyć zmianę.
U mnie redukuje również wszelkie zaczerwienienia i podrażnienia. Wydaje mi się również, że lekko zmniejszył mi pory.
Bardzo lubię go również za zapach. Miłośnikom różanych woni na pewno się spodoba.
Bardzo ładny, pomysłowy słoiczek również na duży plus. Czasem prostota wykonania jest dużo bardziej efektowna od wymyślnych zdobień. Niestety nie jest łatwo znaleźć stacjonarnie kosmetyki Make Me Bio. Mi udało się upolować je w drogerii Jasmin na Długiej w Krakowie za 49zł/60ml. Oczywiście można też zamówić je przez internet.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz